poniedziałek, 27 kwietnia 2015

W żywe oczy

W pewne rzeczy nie mogę uwierzyć, choć wiem, że się zdarzyły.
Tak jak wtedy, gdy po raz kolejny spóźniłam się, wracając z podwórka, i mama w końcu zamknęła drzwi na klucz. Groziła, że kiedyś tak zrobi.
Uderzałam rękami w drzwi i krzyczałam - Otwórz!
Łzy wściekłości i upokorzenia płynęły mi po twarzy.

- Słyszałam - powiedziała mi parę dni później koleżanka. - Płakałaś i waliłaś w drzwi.
- Nieprawda! - krzyknęłam - Kłamiesz! Przyśniło ci się chyba.

W żywe oczy. Można zaklinać rzeczywistość. Wzruszyć ramionami. Odejść.

6 komentarzy:

  1. Wypieranie się prawdy w żywe oczy doprowadza mnie do szału. Z bezsilności prawie się duszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze objęć strachu i zabijającego wstydu, ratujemy się na różne sposoby.
    Najdziwniejsze jest to, że często tracimy tyle samo, ile uratowaliśmy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. trochę szacunku do samej siebie...

      Usuń
  3. Czasem tak się chce coś wyprzeć, że nawet w żywe oczy...

    OdpowiedzUsuń