środa, 6 maja 2015

Było inaczej c. d.

A może chodzi o powrót do łona. Może tak być.
Że muszę nabrać prawdziwego, ludzkiego ciała, które wie, że ma prawo się urodzić.
Moja mama była w ciąży, gdy brała ślub i wprowadzała się do domu teściowej, słysząc: tylko od razu nie dziecko! Wyszła z trudnego domu, weszła do obcego miejsca, które musiała oswoić. Piękna jak marzenie, delikatna jak obłoczek z pragnień, tęsknot i lęków.
Jej łono nie zdoła mnie zatrzymać i wykarmić.
Przelecę na drugą stronę, odwrotną stronę czasu, odwróconą wieczność albo wieczną odwrotność, a może po prostu odwrócone wieczko.
A jak się nieskończoność w kosmosie wyczerpie, to może nie upadnę zbyt twardo, może na dnie zostało trochę suchej trawy, wyparzonych fusów po herbacie.

8 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy powinnam to pisać... To, co napiszę jest moim problemem i nie dotyczy Ciebie, bo Ty piszesz dla siebie. I robisz to pięknie. I umiejętnie. I podziwiam Twoje pisanie. To co napiszę, to mój osobisty dylemat, ale chciałam się nim podzielić.

    Z przerażeniem (tak, z przerażeniem!) stwierdzam, że każdy Twój osobisty tekst opublikowany na Drugiej Stronie dotyczy mnie osobiście, jest moją historią i ... moim bólem,i chyba jeszcze nie dorosłam do takiej introspekcji.
    Jestem wdzięczna za to, co piszesz. Podziwiam Cię. Podziwiam Cię za siłę i Prawdę.
    Nie wiem tylko, czy nadal czytać i czuć to co czuję. I "rozgrzebywać" własne wypierane bóle. I w ten sposób odkrywać siebie i wzrastać. Muszę to przemyśleć..
    Czy dać sobie spokój i nie czytać i nie rozdrapywać ran? Tylko czy wtedy to nie będzie po prostu ucieczką? Prostą ucieczką od tego, co boli. Ucieczką od Prawdy?
    Nie oczekuję Twojej odpowiedzi. Muszę ją znaleźć sama. Prawdę można znaleźć tylko w sercu.
    Dziękuję za to co piszesz.
    Szczerze dziękuję.
    Proszę, pisz dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jest tak, że jako ludzie mamy podobnie, na tyle, że możemy się rozpoznać w czyichś słowach. Może to dobrze. Mam nadzieję.
      Długo dojrzewałam, by móc tak wracać w siebie i w przeszłość. Była również terapia, ale pojawiło się także pewne nowe, otwierające doświadczenie w moim życiu i odegrało istotna rolę.
      Nie będę Cię namawiać, żebyś czytała. Ale jeśli nie zechcesz tu, na Drugiej stronie - jest jeszcze pierwsza...

      Usuń
  2. Aniu, jak Ty pięknie piszesz. Nawet gdy piszesz o sprawach trudnych czy bolesnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Te kury w ciepłych dołkach, od razu skojarzyły mi się z łonem. Z bezpieczną kobiecością. A później pomyślałam sobie - a czy łono jest naprawdę miejscem bezpiecznym? Nasycane pokarmem nie zawsze miłosnym i pełnym spokoju. Mnie, ,moja druga córka, zamieszkująca w mym brzuchu, myliła się z rakiem, bo pojawili się równocześnie. Bałam się ich, jej. Chciałam żeby zniknęli. Potrzebowałam czasu, żeby zrozumieć, że ona mnie uratowała. Dostała w wyposażeniu dwa sprzeczne przekazy. Obydwa umocniły w niej wojownika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łono pewnie jest tak samo bezpieczne jak cała reszta świata. Nie mniej, nie bardziej. Jak później ramiona rodziców. W ogóle ramiona drugiego człowieka...

      Usuń