sobota, 2 maja 2015

Odejście c.d.

Właściwie problemy zaczęły się wcześniej.
Jako małe dziecko dużo rozmawiałam z tatą, który uczył mnie wielu rzeczy. Wtedy tego nie widziałam, ale prawdopodobnie musiałam robić wrażenie "małej dorosłej". W naszej dużej rodzinie złożonej z licznych kuzynów i kuzynek byłam jedną z najmłodszych, ale zawsze miałam coś do powiedzenia.
Wiem, jak to musiało wyglądać, wiem.
Śmiesznie.
Wkrótce wokół mnie wytworzyła się atmosfera...  politowania, pobłażliwej wyrozumiałości dla małej Ani. Z nutą pogardy? Nie mogę tego zweryfikować.
Może to nawet nieprawda. Może to były pojedyncze chwile, zapamiętane słowa i gesty.
Wiem, że teraz też może to wydawać się śmieszne. Ale wtedy postanowiłam, że odejdę stamtąd.

Chyba mi się nie udało.

2 komentarze:

  1. Spakowałaś chociaż tobołek i poszłaś w świat? Dla demonstracji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odeszłam zupełnie po wielkiemu cichu.... ale tobołek chyba niestety cały czas niosę...

      Usuń