sobota, 2 maja 2015

Odejście

Koszmar zaczął się, gdy miałam dwanaście lat.
Nie wiem, czym zawiniłam - byłam koleżeńska, dbałam o siebie, jak to wczesna nastolatka.
A jednak większość klasy na mój widok odwracała się, robiąc minę pełną obrzydzenia, nie odpowiadała na moje słowa. Było paru outsiderów, którzy wyłamali się z tego, co jakoś pozwalało mi żyć.

Szukałam w sobie winy.
To mogło być coś drobnego, czego nie zdołałam zauważyć.
Jako córka nauczycielki i najlepsza uczennica w szkole - może kiedyś powiedziałam coś, co ich do mnie zraziło?
A może po prostu okazałam słabość.

Kiedyś, zdesperowana, płacząc, zapytałam - dlaczego.
- To przecież takie żarty - usłyszałam w odpowiedzi.

Powoli, systematycznie, kształtował się w mojej głowie plan odejścia.
W liceum mieli być inni ludzie, którzy nie mogli zobaczyć, jaka w rzeczywistości jestem żałosna.

I nie zobaczyli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz