czwartek, 28 maja 2015

Tylko parę sekund

Kiedyś przyniosłam do domu wróbelka. Pisklę jeszcze, ale już z piórkami. - Zobacz - powiedziałam mamie - mały ptaszek. Chyba wypadł z gniazda.
Rozprostowałam dłoń, a on na niej siedział; czułam jego twarde nóżki i pazurki, które lekko wbijały mi się w skórę.
Wtedy nad moją ręką przeskoczyła kotka, złapała po drodze wróbla i natychmiast odgryzła mu głowę.
To trwało parę sekund - nie zdążyłam nic zrobić.

5 komentarzy:

  1. Straszna chwila Nie do zapomnienia i nie zapomniałaś.
    Czy w takich chwilach rodzi się krzyk - już nigdy więcej!? Nigdy więcej nie będę bezradna!
    A później życie pokazuje, że nadal i wciąż i tylko nam się wydaje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dodatku czułam się winna - bo go przyniosłam... Więc nie tylko bezradność, ale coś gorszego...

      Usuń
  2. To coś czego nie mogę wybaczyć kotom.
    Płakałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, czy płakałam. Nie wiem. Może już wtedy wstydziłam się płakać ze smutku w czyjejś obecności, rezerwując sobie tę reakcję na złość. Dopiero całkiem niedawno jestem w stanie pozwolić sobie na to. Widzisz - Twoje pytanie wyzwoliło niezwiązaną z tematem - choć może niezwiązana tylko pozornie.

      Usuń
    2. Wszystkie takie tragiczne wspomnienia z dzieciństwa wciąż mnie bolą, i zdaje się, że ja nie wiedziałam czy mogę płakać, czułam się inna.

      Usuń