poniedziałek, 11 maja 2015

Ujemność

Wydaje się, że dotarłam do końca. Albo raczej do początku i nie ma już o czym pisać. Można mnożyć sytuacje i słowa, ale będzie w zasadzie o tym samym.
Bo czy można naprawdę zejść niżej, w świat pod dnem, świat liczb ujemnych, które udają, że są coraz większe, a w rzeczywistości coraz bardziej ich nie ma.
Przebić się na wylot.

Mogę jeszcze wypytywać babcię Lisę. Ma 98 lat, ale dobrze pamięta. Ach, daj spokój to było tak dawno, nie wiem już.
Ale powiedz mi.
Jaki miał głos, o czym ci opowiadał. Jakie były w dotyku jego jasne włosy, jaki wyraz oczu.
A jak się uśmiechał, robiły mu się dołeczki, jak mi?

Co słychać w miejscu, gdzie straszy ciemność?
Ciemność pokrewna mi i bliska.








Jedyne zdjęcie dziadka F.

25 komentarzy:

  1. Ujemność bywa dodatnia.
    Dlaczego Dziadek F. jest tak ważny?

    ...i czemu ciemność pokrewna Ci i bliska...?
    Nie lubię ciemności - tej ciemnej ciemności, MROKU...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadek F. jest ważny, bo go nie ma. Bo jego syn, a mój tato tez nie zdążył go poznać. Bo babcia pozbyła się pamiątek po nim (listy, wiersze), choć mogły stworzyć cały osobny świat - dla mnie. Bo mam z niego dużo, jak się okazuje, a zamiast niego jest i była tylko ciemna pustka. Ćwierć mojego świata. Miał przecież jakąś rodzinę, przeszłość myśli marzenia, ale przerwana została linia, która mogła mnie z tym łączyć.
      Ciemność pokrewna w wielu znaczeniach: niewiedza, niepewność, błądzenie, a także zło. Pokrewne każdemu jakoś. Ale także życie, jego zaczyn, poczęcie, źródło. Bulgot materii. Tej materii każdą komórką jestem pokrewna. Kocham jasność, ale już nie uciekam od mroku bo on tez jest życiem. Dnem oceanu. I tym, co jeszcze niżej.

      Usuń
    2. Chyba rozumiem.
      Dziadek F. jest... tajemnicą.
      I jest dla Ciebie ważny.

      Mrok w sensie zła dla mnie nie jest życiem.
      Jest krzywdzeniem .
      I umieraniem.
      Dla Ciebie może być czymś innym.
      :*

      Usuń
    3. Normalny człowiek to sie raczej chce z ciemności wyzwolić, a nie w niej tkwić.

      Usuń
    4. Może to kwestia definiowania, skojarzeń. Na ogół tak jest, że pod tymi samymi słowami rozumie się czasem coś trochę innego. Od zła nie można się całkiem oddzielić, wydaje mi się, że trzeba wiedzieć, że jest się do niego zdolnym. Po to właśnie, żeby nie krzywdzić...
      Anonimowy - może odpowiem sentencją: przebywając cały czas w jasności, szybko bysmy oślepli.

      Usuń
    5. Może ta historia jest dla Babci zbyt bolesna, dlatego wolała zapomnieć?

      Usuń
    6. To oczywiście jest możliwe.
      I to nic nie zmienia.
      Nadal mi brak kawałka rzeczywistości.

      Usuń
  2. W ciemności nie ma życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie jest życie.
      A kim jesteś, Anonimowy?

      Usuń
    2. To nie życie, tylko wegetacja. Poczytaj sobie.
      http://www.vismaya-maitreya.pl/zakryte_zagadki_jeszcze_raz_o_negatywnych_energiach_cz1.html

      Usuń
    3. Nadal się nie przedstawiłaś.
      Nie dzielę życia na złe i dobre, każde ma swoją rolę. Nawet bakterie w ciemności naszych jelit.

      Usuń
    4. Ale ludzie to nie to samo co bakterie.
      Ani nawet zwierzęta.
      Zosia

      Usuń
    5. W jakimś aspekcie nie to samo, a w jakimś tak. Nie widzę nic złego w takim porównaniu. Granice miedzy formami życia są płynne i nic w tym złego. Masz w swoim ciele dwa kilogramy bakterii - czy odliczasz je od swojej wagi?

      Usuń
    6. Ja jestem w moim ciele, ale nie jestem tym ciałem.
      Jak przytyję lub schudnę, to nadal będę ja.
      Nie idź w ta stronę, bo ześwirujesz.
      To jest kierunek w stronę depresji.
      Zosia

      Usuń
    7. Ależ jestem również ciałem. Uważam, z właśnie zaprzeczanie temu jest groźne.
      I nie boje się. Wbrew pozorom widzę świat bardzo optymistycznie, niezależnie od tego, czy mi się akurat wiedzie dobrze czy gorzej. Poczucie jedności z materią świata pomaga w tym. Być może po prostu istnieją różne recepty...

      Usuń
  3. Dotarłaś do końca i początku niejako równocześnie. Zawsze uważałam, że nasz wewnętrzny czas nie jest linearny, a ujemność może być dodatnia. Granice są płynne a Ty ciągle poszukujesz i to mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, granice są płynne. Ale nawet jeśli któreś z nich są stałe, to na ogół nie zatrzymujemy się na nich, lecz krążymy i nieustannie przekraczamy, w obie strony. I sądzę, że tożsamość to proces, a nie stan. Tak to widzę i odczuwam to jako uwalniające.

      Usuń
    2. WERY SOFISTIKEJTET

      Usuń
    3. W dobrej wierze pokazuję moje spojrzenie na świat.
      Mogę?

      Usuń
    4. Możesz.
      Ale że ujemność może być dodatnia to nie na moją głowę.
      I za ciemno tu dla mnie na tym blogu.
      Wpadłam przez przypadek.

      Usuń
    5. Mimo wszystko miło było Cię gościć :)

      Usuń
  4. Wiesz co, Aniu .... tak czytam Twoje posty na temat twojego dziadka i babci ... zastanawiam się, dlaczego Twoja babcia wyparła tamte wspomnienia. A znasz dobrze powojenne życie Twojej babci? Może ze względu na pochodzenie i męża przeżyła taką gehennę, szykany, że nie ma ochoty o tym mówić?
    Ja miałam niemieckiego dziadka i polską babcię do kompletu. Dziadek przeżył wojnę, ale ich powojenne losy to tragedia, o której niewiele wiem. Coś tam kiedyś babcia wspomniała płacząc, ojciec całkiem niedawno dodał jakieś szczegóły, które połączyłam w jedno - miał 5 lat, kiedy się wojna skończyła, więc pamięta wszystko. Dla nas te traumy są niewyobrażalne, co nie zmienia faktu, że zostały nam - wnukom w jakiś sposób przekazane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babci było ciężko, ale mimo wszystko obyło się bez większych dramatów... Rodzina miała szczęście do kontaktów z ludnością, która po wojnie zaczęła napływać. Co ciekawe - dwa pokolenia później ja byłam prześladowana za pochodzenie mieszane.... Na co dzień było niby OK, ale wystarczyła jakaś kłótnia wśród dzieci, aby przezwiska odpowiednie poszły w ruch...
      A babcia pewnie bardzie cierpiała z tego powodu, że ON nie wrócił w frontu wschodniego i że została sama z dzieckiem. To nie była dobra pozycja w tamtych czasach.

      Usuń
    2. Nie była dobra, nie da się ukryć. A dzieciaki potrafią być okrutne w swej bezmyślności.

      Usuń
  5. A ja wreszcie pojęłam dlaczego dzieci w szkole Ci dokuczały.
    Wiele razy się zastanawiałam "czym się różniłaś" i nigdy mi do głowy nie przyszło, że to kwestia pochodzenia ...

    OdpowiedzUsuń