czwartek, 30 lipca 2015

Mówię: tak

Kawałeczki słońca siadają na włosach, przylepiają się do spoconych dłoni. Otwieram ramiona i mówię: tak, będę to niosła. Czasem jest gorąco i wtedy boli skóra. Zamykanie oczu niewiele daje, powieki rozświetlają się od spodu. Ciało świeci od środka, tańczą drobiny powietrza.

wtorek, 28 lipca 2015

Piętno

Nigdy nie nauczyłam się grać w piłkę. Siatkówka, koszykówka - w liceum nigdy nie udało mi się zaliczyć nawet "odbijania" - ani zwyczajnie, ani nadgarstkami splecionych dłoni. W podstawówce bałam się grać w "dwa ognie" - inne dziewczyny były szybsze i zręczniej manewrowały piłką. Zawsze obrywałam, zawsze mocno. Kiedyś, pamiętam, rozpędzona czyjąś zwinną ręką twarda gumowa piłka uderzyła mnie w twarz. Na policzku i skroni przez kilka dni miałam czerwoną siateczkę wybroczyn, zgodną z wzorkiem żłobionym na gumie.

niedziela, 26 lipca 2015

niedziela, 19 lipca 2015

Druga strona głosu

Chcę mocniej.
Dlatego dokręcam struny, naciągam struny, dlatego
przeciągam strunę.
Dlatego łapię równowagę rozkładając ramiona.
Dlatego śpię na strunach i nocą
budzi mnie skrzydło motyla.

sobota, 11 lipca 2015

Podobrazie

Jestem utkana ciasnym splotem: prawa ręka z lewą, kolana razem, głowa w ramionach.
Oddycham cicho i płytko.
Można mnie znaleźć pomalowaną na biało.

piątek, 10 lipca 2015

Siedmioletnia królewna

Dziewczynka ma siedem lat. Siedmioletnia królewna. Stoi w grupie dzieci.
Właśnie doszło do kłótni - przechodzący obok chłopiec rzucił w stronę dziewcząt brzydkie pogardliwe słowa.
- Nie wie, z kim ma do czynienia! - krzyczy królewna. Dumnie zadziera brodę, zaciska usta. Chyba jest jeszcze w środku bajki.
- Phi!!! - parsknęła inna, starsza dziewczynka. - A kim ty niby jesteś, że tak mówisz?!!! Kim ty jesteś, gówniaro???!!!
Siedmioletnia dziewczynka sztywnieje. Zalewają ją na przemian fale zimne i gorące. Gorąca zatrzymuje się w jej twarzy i już nie chce odpłynąć. Serce bije jak młot. Dziewczynka zrywa się i zaczyna biec, z całej siły, przed siebie, byle dalej. Wpada do lasu. Coraz szybciej - jakby chciała, żeby serce pękło. Nogi tracą siłę, ale mają biec jeszcze prędzej. W dole drobny strumyk, można przejść kładką, ale dziewczynka zbacza w lewo, by przeskoczyć. Stopy osuwają się na zboczu wąwozu, kolana zjeżdżają w dół, twarz przylega do zimnego błota. Drobne kamyki, mokre szorstkie liście. Dziewczynka wciska policzki w tę maź, zatapia palce w darni. Jestem nikim, tak myślałam. W końcu wiem. Najlepiej umrę. A jak się znowu urodzę, nikt mnie nie pozna.

wtorek, 7 lipca 2015

Czas, pod palcami

Przytrzymać. Pod palcami.
Gdy wkładam dłoń do wody, czuję. Małe, rozdęte parasole wodnych roślin.
Próbuję głaskać czas, mieć pod palcami jego skórę. Słucham jego oddechu. Wącham, smakuję.
A kiedy śpię, nasyca mnie - czas.
Boję się.