piątek, 10 lipca 2015

Siedmioletnia królewna

Dziewczynka ma siedem lat. Siedmioletnia królewna. Stoi w grupie dzieci.
Właśnie doszło do kłótni - przechodzący obok chłopiec rzucił w stronę dziewcząt brzydkie pogardliwe słowa.
- Nie wie, z kim ma do czynienia! - krzyczy królewna. Dumnie zadziera brodę, zaciska usta. Chyba jest jeszcze w środku bajki.
- Phi!!! - parsknęła inna, starsza dziewczynka. - A kim ty niby jesteś, że tak mówisz?!!! Kim ty jesteś, gówniaro???!!!
Siedmioletnia dziewczynka sztywnieje. Zalewają ją na przemian fale zimne i gorące. Gorąca zatrzymuje się w jej twarzy i już nie chce odpłynąć. Serce bije jak młot. Dziewczynka zrywa się i zaczyna biec, z całej siły, przed siebie, byle dalej. Wpada do lasu. Coraz szybciej - jakby chciała, żeby serce pękło. Nogi tracą siłę, ale mają biec jeszcze prędzej. W dole drobny strumyk, można przejść kładką, ale dziewczynka zbacza w lewo, by przeskoczyć. Stopy osuwają się na zboczu wąwozu, kolana zjeżdżają w dół, twarz przylega do zimnego błota. Drobne kamyki, mokre szorstkie liście. Dziewczynka wciska policzki w tę maź, zatapia palce w darni. Jestem nikim, tak myślałam. W końcu wiem. Najlepiej umrę. A jak się znowu urodzę, nikt mnie nie pozna.

11 komentarzy:

  1. Z umierania i rodzenia się na nowo składa się to życie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny pomysł: urodzić się znowu, i by nikt nie poznał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba bardzo trudny do zrealizowania...

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że przy każdym tego typu wydarzeniu dosłownie umiera mała cząstka człowieka. Dla równowagi inne wydarzenia pozwalają rodzić się nowym cząstkom. I w ten sposób bezustannie się zmieniamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mimo że to było straszne, nauczyłam się czegoś wtedy. I jednak przeżyłam, choć myślałam, że nie dam rady. Ale też mocno poczułam, że nie jestem dostatecznie dobra, by żyć, by być kochaną. To uczucie czasem mi się powtarza...

      Usuń
    2. Niestety... też czasami nachodzi mnie takie uczucie...

      Usuń
  4. Straszne są te momenty umierania i odradzania się na nowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jakoś się chyba dorośleje. Bo raptem widzi się, że jakaś rzecz jest inna, niż się wydawało. Że coś, co się robiło, jest niedobre, że świat jest inny...

      Usuń