środa, 12 sierpnia 2015

Tak bym chciała być swoim sprzymierzeńcem

Siedzę po obu stronach planszy, stoję po obu stronach boiska, w dwóch narożnikach ringu. Gram sama ze sobą, sama ze sobą się biję, a zwykle trafiam celnie - dobrze bowiem znam przeciwnika Wiem, gdzie uderzać.
Powstrzymuję się tylko przed nokautem, bo jak by to było....
Wstawaj! - mówię.

7 komentarzy:

  1. Czy nie jesteś dla siebie zbyt surowa?
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może. Ale tu logiczne myślenie nie działa.

      Usuń
  2. Po każdej walce idź ze sobą na piwo albo kawę, na zgodę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A moze nokaut wcale nie byłby taki zły, by choc na chwilę od tej męczącej gdy odpocząć? Nokaut to szok, ból, ostateczne zdeptanie mrzonek o zwycięstwie. Koniec czegoś i początek nowego. Trzeba sie przewrócic, żeby wstać. A tak to człowiek wciaz po tym ringu umeczony skacze i skacze a sędzia wciaz nie gwiżdże przerwy a widzowie gwidżą rozczarowani nudą...Okrutne jesteśmy dla siebie. Gramy wszystkie role. Wszystkie.A chciałoby sie już nic nie musieć. I tylko odmuchawce, latawce, wiatr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem też tak myślę... Ale z drugiej strony - świat podoba mi się i mam dla niego dużo akceptacji. Ze sobą samą też już mi lepiej niż kiedyś, staram się polubić trochę Anię M. Pokochać nawet. A z trzeciej strony, zawsze jakoś będziemy w środku siebie podzieleni. Jak pisał Lec, granice są ruchome i biegną wewnątrz każdego z nas. Może właśnie to trzeba zaakceptować? W tym widzę szansę na harmonię, a nawet jej zapowiedź, w sobie.
      Jestem specjalistą od wynajdywania "drugich stron", jak widać :)
      I fajnie by było kiedyś pogadać, tak pozablogowo :)

      Usuń
    2. Też podoba mi sie ta myśl Leca o ruchmości granic. Innymi słowy mamy prawo do zmian. Do przeistoczeń. Do kangurzych skoków w tył i przed siebie (kiedy po prostu przeskakuje sie same siebie, pewne problemy zeby nie oszalec, jest sie ponad to wokól czego wciaz sie człowiek kręci).
      Też szukam drugich stron !Ale niestety takze dziury w całym - hre, hre! Pewne osobniki tak juz mają, ale pocieszaja sie, że znajdują bardzo podobne dusze i rozmawia im sie o tym i owym niemal jak z sobą samą!
      Czy pozablogowo też by sie nam tak rozmawiało? Nie mam pojęcia, ale kiedyś rzeczywiscie możemy sprobować!:-)

      Usuń