niedziela, 18 października 2015

dotknęłam

Wczoraj wieczorem
dotknęłam ciemnej ścieżki,
która nie wiem, gdzie była, myślałam,
że gdzieś daleko ode mnie, ale wiem już;
ona cała
mieści się

piątek, 2 października 2015

Akceptacja

Jechałam dziś autobusem i myślałam. I aż ugięły mi się myśli, tak to poczułam. Choć przecież wiedziałam.
Akceptacja jest dla mnie jak powietrze.
Czasem wystarczy cień niepewności, ledwie dosłyszany cień w czyichś słowach, by zasiać niepokój.
Mówię sobie, że jest dobrze, ale w środku walczę jak o życie.

Pomyślałam sobie że może to tak jest. Jakaś pozostałość z czasów, gdy akceptacja drugiego człowieka decydowała o życiu. Na przykład z życia płodowego albo wczesnego dzieciństwa. Może jakoś czułam, że  nie byłam planowana i że sytuacja emocjonalna rodziców nie była łatwa?

Poza tym myślę, że to może jakoś ograniczać wolność ludzi, którzy wchodzą ze mną w relacje. Jeśli poczują, że rozbijają mnie ich negatywne emocje do mnie, to mogą nie chcieć takiego obciążenia. A przecież możemy czuć różne rzeczy i to może się zmieniać.

Staram się to przekroczyć. Ale może garstkę tego zawsze jednak zabieram w dalszą drogę.