niedziela, 1 listopada 2015

Duch

Pojawił się dość niespodziewanie, choć przecież mogłam się spodziewać. Błędem było zapomnieć.
Ale chciałam zapomnieć.
Aż nagle poczułam na plecach oddech, a na szyi dotyk palców.
Zimny oddech i zimne dłonie.
To był duch.
Duch Nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia.
Chciałam się zerwać do ucieczki, ale wiedziałam,
że daleko nie dobiegnę.
Właściwie nie ma dobrego wyjścia.

8 komentarzy:

  1. Już? Już się pojawił ten Duch? A właściwie to nie jestem tak do końca zdziwiona. Ja też go poczułam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie przez święto zmarłych... Niedługo pojawią się choinki i bałwanki. Mogłabym powiedzieć, że nie obchodzę, wyjechać gdzieś, ale rodzina będzie miała pretensje.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Zimny i straszny. Obiecałam sobie, że już żadnych świąt. Ania powiedziała, że to ona nas zaprasza na wigilię, ale to przecież nie rozwiąże wszystkiego - nerwowo będzie już wcześniej.
      Po prostu czuję, że nie mam jak uciec...

      Usuń
  3. U mnie się jeszcze nie pojawił. To znaczy był - ale latem. I miał postać drżacą, a przy tym abstrakcyjna. Trwał potworny upał a ja spiewałam koledy i przenosiłam sie myslami do snieznych zim. Bo zimy tutaj są piekne, ale świeta tęskne, niepełne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po świętach wielkanocnych poczułam, że z kolejnymi nie dam rady...

      Usuń
  4. Naprawdę nie pojmuję skąd się bierze ten przymus urządzania świąt. Tylko względy ściśle religijne mogłyby taką konieczność narzucić. A jeżeli ich nie ma, to co? Radość bycia razem w tym dniu, atmosfera serdeczności, wzruszenia, przyjaźni, dobrych słów i uczynków, możność spotkania kogoś dawno nie widzianego, chęć przekazania tradycji małym dzieciom. Tak, wtedy warto je urządzać.
    W każdym innym przypadku, o wiele lepiej jest wyjechać w jakieś piękne miejsce lub pójść na koncert.
    Aniu, bardzo bardzo Cię rozumiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie jeszcze nie wiem, co zrobię...

      Usuń